|
Boks zawodowy - pytania, zastrzeżenia, odpowiedzi
27.12.2006
1. Dlaczego należy napiętnować boks zawodowy? Boks zawodowy, należy odrzucić i napiętnować z trzech zasadniczych powodów: - jego istotą jest czynienie z agresji oraz brutalności uciechy i rozrywki dla publiczności i źródła dochodów.
- dla błahych powodów wyrażających się w chęci zarobienia pieniędzy i dostarczenia rozrywki tłumowi wystawia się w nim czyjeś zdrowie, a niekiedy też życie na poważne niebezpieczeństwo.
- Sport ów polega na wzajemnym zadawaniu sobie ran. Im więcej dotkliwych i celnych ciosów zada się przeciwnikowi, tym większą ma się gwarancję wygranej.
Właśnie ta cechy zawodowego boksu są w naszym przekonaniu najważniejszymi powodami dla których należy go potępić z tradycyjnie chrześcijańskiego punktu widzenia. O ile czymś uprawnionym może być używanie względem bliźnich siły fizycznej, o tyle czymś nadzwyczaj wstrętnym i perwersyjnym jest czynienie sobie z tego rozrywki. Przemoc na tym padole łez może być czasem smutnym obowiązkiem chrześcijanina, ale nigdy nie może przemieniać si ę w coś radosnego, przynoszącego uciechę, podnoszącego poziom adrenaliny u spragnionego widoku krwi tłumu. Argument siły fizycznej zawsze też powinien być ostatnim argumentem, czymś po co sięga się dopiero po wykorzystaniu wszystkich innych dostępnych środków. 2. Czy istnieją jakieś podobieństwa pomiędzy boksem zawodowym a innego rodzaju krwawymi zwyczajami (np. walki gladiatorów, turnieje rycerskie, pojedynki) potępionymi niegdyś przez Chrześcijaństwo? Owszem i jest ich znacznie więcej, aniżeli mogłoby się nam na pierwszy rzut oka wydawać . Dzikie zwyczaje w rodzaju walk gladiatorów, turniejów rycerskich i pojedynków, zostały odrzucone, chociaż na ich rzecz można by wysunąć większość z argumentów za pomocą, których próbuje się dziś bronić zawodowego boksu. Walki gladiatorów np. w 90 proc. wcale nie kończyły się śmiercią pokonanych. Także część pojedynków nawet w swym zamierzeniu nie miała na celu zabicia, ale "jedynie" zranienie przeciwnika , a w swych motywach znacznie przewy ższały one zawodowy boks, gdyż nie były czynione dla uciechy publiki i zarobienia pieniędzy, ale dla obrony czci, honoru, etc. Jeszcze rzadziej śmiercią pokonanych kończyły się turnieje rycerskie. Jednak we wszystkich tych wypadkach nauka katolicka uznała, iż powody dla których wystawia się tu na niebezpieczeństwo ludzkie zdrowie i życie są błahe i dlatego nie mogą one stanowić usprawiedliwienia dla tego rodzaju praktyk. Uznano, iż oklaski tłumu, chęć sławy, zarabianie pieniędzy, a nawet obrona honoru nie mog ą być przesłanką usprawiedliwiającą rozlew krwi. Jak więc można bronić zawodowych walk bokserskich? Nie są one przecież czynione dla obrony kogokolwiek. Nie są one też ostatecznością. Wprost przeciwnie, dwoje ludzi całkowicie dobrowolnie decyduje się nawzajem się bić , by zarabiać pieni ądze i cieszyć tłum widokiem krwi, połamanych nosów, rozciętych łuków brwiowych i opuchniętej twarzy. Co takie podejście do przemocy ma wspólnego z tradycyjnie chrześcijańską względem niej postawą? Jak można pogodzić celowe organizowanie walk bokserskich, czynienie z brutalności rozrywki z nakazem rygorystycznego ograniczenia użycia siły fizycznej do sytuacji naprawdę koniecznych (obrona słabych, niewinnych, ukaranie grzechu)? 3. Czy Chrześcijaństwo już niegdyś odrzuciło boks? Tak - przynajmniej pośrednio. Tradycyjne chrześcijaństwo potępiło starożytne igrzyska pogańskie, m.in., ze względu na krwawe walki bokserskie będące ich nieodłącznym elementem. Po chrystianizacji cesarstwa rzymskiego walki bokserskie znikły w Europy prawie całkowicie (poza rzadkimi sytuacjami). Nieśmiałe odrodzenie boksu nastąpiło dopiero w XVII stuleciu. 4. Uprawianie boksu jest potrzebne choćby w ramach szkolenia policji i wojska. Prawdą jest, iż istnieją zawody, w których naturze leży używanie siły fizycznej względem złoczyńców. W ramach szkolenia policji i armii uprawnionym może być organizowanie walk pięściarskich, albowiem nie służą one wówczas syceniu publiczności agresją i brutalnością, ale ich celem jest wtedy podnoszenie bojowych umiejętności, które przydadzą się później obronie kraju, prawa i porządku. Zupełnie inna jest więc specyfika boksu uprawianego w ramach szkoleń policyjnych i wojskowych oraz boksu zawodowego. Stawianie znaku równości pomiędzy oboma jest nieporozumieniem. 5. Jeżeli uprawianie boksu w ramach szkoleń policji i armii może służyć dobrym celom, tj. obrona kraju, prawa i porządku, to być mo że publiczne pokazy walk bokserskich mogą kształtować w ludziach szlachetną chęć wykorzystania siły fizycznej w obronie niewinnych, bezbronnych i słabych?Istnieją zajęcia będące smutną koniecznością, której trzeba się nauczyć . Jeżeli jednak nauka owych zajęć wyrwie się spod ściśle określonych, granic zaowocuje to bardzo niepożądanymi skutkami. Przykładowo; ludzie mają prawo zabijać zwierzęta. Pod pewnymi warunkami może czynić to każdy człowiek, choć specjalnie do tego powo łanym zawodem są rzeźnicy. Czy jednak z zasady pozwalającej na zabijanie zwierząt powinniśmy przejść do organizowania publicznych, rozrywkowych, pokazów u śmiercenia świń, kurczaków, krów i byków? Jaki efekt przyniosłoby coś takiego? Czy czynienie sobie rozrywki z patrzenia na widok zabijanych zwierząt owocowałoby właściwym podejściem do tej sprawy? Czy człowiek, który nauczył czerpać się radość z widoku zarzynanych zwierząt, nie stałby się w krótkim czasie okrutnikiem, który w ramach relaksu bawiłby się np. rzucaniem chomików na pożarcie szczurom? Podobnie czasami uprawnione mo że być u śmiercenie złoczyńcy. Pod pewnymi warunkami może to uczynić nawet zwyczajny człowiek, choć specjalnie do tego powołani są kaci i żołnierze. Czyż więc, w celu wykształcenia w ludziach umiejętności zabicia złoczyńcy, należałoby organizować publiczne, rozrywkowe pokazy zabijania ludzi? Czy nale ży wzniecać w sercach chęć radowania się z rozlewu krwi, po to by później rozlewać tą krew w obronie niewinnych? Wyobraźmy sobie np. człowieka, który pasjonuje się widokiem wymyślnych egzekucji. Ów delikwent rozkoszuje się obrazami podrzynanych gardeł, ucinanych głów i wijących się w śmiertelnych drgawkach wisielców. Jakich skutków możemy spodziewać się po takim podejściu do śmierci? Bohaterskiej i walecznej walki w obronie słabych czy też dzikiego barbarzyństwa, które będzie domagało się wypróbowania przy pierwszej lepszej okazji, tego czym oczy rozkoszowały się od lat? Wracając zaś do sedna sprawy. Bardzo, ale to bardzo wątpliwym wydaje się sugestia, iż boks zawodowy wzmocni w ludziach ducha walki w obronie słabych, bezbronnych i niewinnych. Tak naprawdę bowiem zawodowy boks niesie jedną podstawową lekcję, która brzmi: " Fajnie jest bić drugiego człowieka. Im mocniej go zranisz, tym większą frajdę dasz sobie i innym ". Takie podejście owocuje więc raczej ogólną brutalizacją życia, relatywizacją znaczenia bólu i cierpienia. Człowiek nauczony tego, iż bicie się jest dobrą zabawą, będzie dla rozrywki wszczynał bójki, i prędzej do głowy przyjdzie mu pobić s łabego, aniżeli go obronić . Oczywiście mogą być od tego wyj ątki, tym nie mniej trudno spodziewać si ę po rozrywkowym podejściu do agresji i brutalności innych owoców. 6. To, co zostało powiedziane w pkt. 5 wydaje się wykluczać tak że zasadność praktykowanych przez wieki w krajach chrześcijańskich publicznych sposobów wykonywania kary śmierci oraz chłosty. To, czy winno si ę wykonywać publicznie karę śmierci oraz chłostę niewątpliwie jest dyskusyjne i kontrowersyjne, jednak nie może być stawiane na równi z pokazami agresji i brutalności, których głównym celem jest zabawienie publiczności. Istotą pomysłu organizowania publicznych egzekucji i chłosty nie było sycenie ludzkich oczu widokiem krwi, ale ukazanie tryumfu prawa i porządku nad bezprawiem i chaosem, oraz przestrzeżenie potencjalnych przest ępców przed podobnym losem. Oczywiście, zapewne nieraz bywało, iż część widowni przychodz ąca popatrzeć na publiczne egzekucje i chłosty zaczęła traktować to w kategoriach rozrywkowych, jednak i tak trudno tu wysnuwać analogie do boksu zawodowego, którego pokazy - ze swej istoty - maj ą dostarczać ludziom rozrywki, nie zaś przestrzegać przed zgubnymi konsekwencjami nieprawości. Mówiąc w skrócie: zawodowy boks w swym założeniu dostarcza ludziom chorej zabawy polegającej na syceniu się krwią; celem publicznych egzekucji i kar cielesnych nie jest zaś dostarczanie widowni takiej uciechy, choć istnieje niebezpieczeństwo, iż część widowni zacznie to w ten sposób traktować . 7. W pokazach walk bokserskich nie chodzi o sycenie się widokiem krwi, ale o docenienie odwagi, determinacji i sportowych umiejętności pięściarzy. Ciekawym jest to, iż niegdyś w podobny sposób broniono krwawych walk gladiatorów. Kto nie chciał przyznać , iż w tego rodzaju pokazach pociąga go rozlew brutalność i agresja sięgał po bardziej wyrafinowane tłumaczenia, mówiąc, iż podziwia on waleczność i odwagę rzymskich gladiatorów. Uważamy, iż mamy prawo mocno powątpiewać w szczero ść tego rodzaju zapewnień. Nie kwestionujemy, iż pewną rolę w chęci oglądania pokazów bokserskich może odgrywać (odgrywa) podziw dla odwagi, waleczności i umiejętności zawodników. Integralnym elementem boksu jest jednak rozlew, którego nie da się oddzielić od innych cech związanych z uprawianiem tego sportu. Konsekwentnie rzecz biorąc, twierdzimy, iż praktycznie nie da się rozdzielić zachwytu np. nad odwagą i wytrwałością pięściarzy od podziwiania rozlewu krwi, która jest przecież istotą boksu. Nie można więc z lubością patrzeć na pokazy boksu, nie relaksując się jednocześnie eksponowaną tam agresją. 8. Bokserzy często darzą się wzajemnym szacunkiem, są kolegami, po walce podają sobie ręce i dziękują sobie za walkę, etc. Jest to wzruszające, ale nawet, gdyby tego rodzaju zachowania w 100 proc. odpowiadały rzeczywistości zawodowego boksu, nie wiele by to wnosiło do sedna sprawy. To czy pięściarze szanują się jako zawodników jest kwestią zupełnie drugorzędną w porównaniu z niemoralną istotą boksu zawodowego, którą starałem się powyżej naszkicować . Dawni gladiatorzy często też okazywali sobie szacunek, nie czyniło to jednak ich, polegającej na dostarczaniu tłumom brutalnej rozrywki, profesji szlachetną. Zresztą, co do owego nieskazitelnego szacunku, jakim mają obdarzać się wszyscy bokserzy można mieć wielkie wątpliwości, gdy przyjrzymy się nienawistnym docinkom, jakie względem siebie owi ludzie wypowiadają jeszcze przed walką. 9. Jeśli piętnujemy boks zawodowy, konsekwentnie musielibyśmy napiętnować np. piłkę nożną. W tym sporcie także dochodzimy do liczniejszych kontuzji i zranień, a emocje jakie wzbudza on u publiczności nieraz są pełne dzikości i agresji (vide: ekscesy stadionowych chuliganów). Nie należymy do fanów piłki nożnej, tak też nie mamy jakiegoś personalnego interesu, by stać się jej obrońcami. W tym zestawieniu piłki nożnej z boksem zawodowym gołym okiem widać jednak pewne znaczące braki. Otóż, nawet jeśli, proporcjonalnie rzecz biorąc, piłka nożna miałaby powodować więcej kontuzji i zranień, aniżeli walki bokserskie, to mimo wszystko, należałoby to uznać za jej gro źny efekt uboczny. Gros groźnych zranień w piłce nożnej powstaje bowiem nie z przestrzegania, ale w skutek łamania reguł tej dyscypliny sportowej . Ostatecznie rzecz biorąc zasady piłki nożnej nie pozwalają na uderzanie zawodnika przeciwnej drużyny, podkładanie mu nogi, etc. Nie da się tego powiedzieć o boksie, którego istot ą jest przecież uderzanie rywala, a co bardziej dotkliwy i silny cios zwiększa prawdopodobieństwo wygranej. Mówiąc w skrócie: w piłce nożnej zakazane jest uderzanie swego rywala, boks zaś polega na tym, by przeciwnika jak najmocniej i najcelniej uderzyć . Względnie częste zamieszki w trakcie i po meczach piłki nożnej również trudno przypisać samej specyfice tego sportu. Nie mo żna się jednak dziwić , i ż nienawistne, agresywne i pogardliwe okrzyki są skandowane w trakcie walk bokserskich, które polegają przecież na karmieniu ludzi krwią i brutalnością. Poza tym, wszczynający burdy na stadionach chuliganie to ludzie zafascynowani agresją, hołdujący kultowi pięści, którzy zapewne nieraz z ochoczą śledzili transmisje walk bokserskich. Czy sprowadzanie przelewu krwi i ranienia swych bliźnich do dobrej zabawy nie może zaowocować w łaśnie takim podejściem do przemocy, jaki wykazują piłkarscy kibole? Poza tym, nie sposób pominąć tu najważniejszego aspektu sprawy. Załóżmy przez chwilę, iż wszelkie zranienia, przelew krwi w czasie walk bokserskich byłyby w 100 proc. sfingowane, tak, że sport ten nie wiązałby się choć by z najmniejszym ryzykiem dla zdrowia lub życia. Nawet to nie zdołałoby usprawiedliwić tego rodzaju sportu. Najbardziej odstręczające moralnie w boksie zawodowym nie jest bowiem narażanie swego zdrowia i życia na poważny uszczerbek. Najgorsze jest tu sycenie ludzi brutalnością i agresją. W krwawych horrorach tak naprawdę nie przelewa się ani mililitra prawdziwej krwi, a aktorom nie zostaje zwichnięty nawet palec. Są one jednak niebezpieczne, albowiem uczą, iż patrzenie na rzezie może być formą relaksu. Bardzo podobnie sprawa wygląda z boksem. 10. Bokserzy nierzadko angażują się w służbę na rzecz bliźnich, a nawet są gorliwymi chrześcijanami. Czy fakt, iż np. jakiś bandzior daje spore jałmużny usprawiedliwia jego przestępczy tryb życia? Moglibyśmy podać listę zawierającą dziesiątki postaci, które jedną ręką budują, a drugą burzą. Znalazło by się na niej wielu zdeklarowanych homoseksualistów, zwolenników aborcji, rozpustników, gorszycieli, którzy jednocześnie wpłacają wielkie sumy pieniężne na rzecz bezdomnych, chorych dzieci, głodujących, a nawet deklarują się jako gorliwi chrześcijanie. Czy zatem aborcja, homoseksualizm, rozpusta i zgorszenia są dobre, tylko dlatego, że jednocześnie idą w parze z pomaganiem innym biednym ludziom? Musimy jasno oddzielać dobro od zła. Dobrym jest, iż pewni bokserzy pomagają słabszym, złe jest jednak, iż podsycają kult agresji i brutalności. Tylko Wszechmogący zna ich serca. Być może łączą oni boks zawodowy z dobroczynnością w szczerzej, ale błędnej wierze, iż sport, który uprawiają nie obraża Pana Boga. Nierzadko w końcu zdarza się, iż szczerze, bez własnej winy, myślimy o czymś, że jest dobre, a tak naprawdę jest to złe w oczach Najwyższego. Tradycyjna teologia katolicka nazywa taki stan: "sumieniem błędnym, ale szczerym". Wówczas to nie ponosimy odpowiedzialności za zło, które czynimy/wspieramy, jednak obiektywnie rzecz biorąc owa nieprawość wciąż pozostaje nieprawością, czymś co jest niemiłe i zakazane w oczach Wszechmocnego. Bywa jednak również tak, iż pewnymi dobrymi uczynkami pragniemy u śpić swoje sumienie, próbować przekonać Boga, by przymknął oczy na pewne zło, którego nie chcemy porzucić ("Bo że, pozwól mi jeszcze trochę adorować tego bo żka, w zamian za to, będę oddawał połowę swych zarobków na ubogich "). Nie mnie jest osądzać , która z tych postaw jest bliższa pięściarzom - filantropom. Uznanie i chwalenie dobra, które czynią jedną ręką, w żadnym wypadku nie może jednak prowadzić do gloryfikacji z ła, które czynią drugą. 100 rozdanych bochenków chleba, nie daje licencji na dokonanie 100 innych grzechów. 11. Piętnując zawodowy boks musielibyśmy poddać krytyce tak że św. Franciszka z Asyżu, który w swym zakonie nie tylko, że trzymał byłego pięściarza, ale także aprobował wykorzystywanie przez owego mnicha swych bokserskich umiejętności w celu karania zakonników łamiących klasztorną regułę Proszę wybaczyć , ale ten argument wydaje się jednym z najbardziej śmiesznych i niedorzecznych, spośród tych, które wysuwa się na rzecz zawodowego boksu. Czy św. Franciszek z Asyżu organizował pokazy walk bokserskich? Czy zachęcał ludzi do patrzenia na dwóch okładających się pięściami mężczyzn? Oczywiście, że nie. To zaś, iż aprobował używanie siły fizycznej w celu ukarania grzechu jest zupełnie inną kwestią. Nieprawość winna być karana, równie ż w sposób cielesny, jednak czynienie z przemocy rozrywki jest rzeczą wstrętną. 12. Czy Magisterium Kościoła oficjalnie potępiło boks zawodowy? Nie jest nam znany jakiś oficjalny dokument kościelny, w którym napiętnowano by boks zawodowy. To jednak, iż takowy dokument nie jest nam znany nie oznacza automatycznie, iż na pewno nigdy Kościół święty oficjalnie nie potępił tegoż sportu. Znaczy to jedynie, iż my się na takowy akt przynajmniej jak na razie nie natknęliśmy. Tak, czy inaczej, w katolickiej teologii moralnej coraz silniej odzywają się głosy domagające się stanowczego odrzucenia boksu zawodowego. Warto np. wiedzieć , iż pod koniec 2005 r. swą zdecydowaną moralną dezaprobatę dla tegoż sportu wyraziło, uchodzące za nieoficjalny głos Stolicy Apostolskiej, rzymskie pismo "La Civilita Cattolica". Nadmieńmy, iż ukazujące się tam teksty przed drukiem są cenzurowane przez Kongregację ds. Nauki Wiary.

|