Mirosław Salwowski
msza.net
Senator Gowin pomiędzy obroną życia a legalnym morderstwem 13.04.2007

Pan senator Jarosław Gowin w tekście pt. „Terlikowski na bezdrożach moralizmu” (Rzeczpospolita, 19. 03. 2007) skrytykował publicystę Tomasza Terlikowskiego za to, iż ten zarzucił odejście od katolickiej nauki moralnej w kwestii aborcji szerokiemu gronu ważnych postaci życia publicznego. Sednem sprawy jest to, iż – jak sam sen. Gowin to przyznaje –nauczanie Kościoła głosi, iż aborcja winna być prawnie zakazana i karana bez jakichkolwiek wyjątków. Tak więc prawo czyniące bezkarnym i legalnym prenatalne dzieciobójstwo, nawet w wypadkach wyjątkowych, (a więc mniej więcej takich, które dopuszcza obowiązująca w Polsce od 1993 roku ustawa) jest niesprawiedliwością, której należy okazać swój sprzeciw. Ów sprzeciw winien wyrażać się m.in.; w dążeniu do likwidacji wszelkich zezwalających na aborcję wyjątków prawnych.

Obrona legalnej aborcji wyrazem ortodoksji?

Pan Gowin twierdzi jednak, iż można protestować przeciw próbom wzmocnienia prawnej ochrony życia poczętego i pozostawać jednocześnie w zgodzie z katolicką prawowiernością. W celu udowodnienia swej tezy Autor posługuje się następującym cytatem z encykliki „Evangelium vitae” Jana Pawła II: " jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków ".

Wyciąganie z powyższego fragmentu wniosku, iż słuszne są działania mające na celu zastopowanie zwiększenia prawnej obrony życia nienarodzonych jest co najmniej dziwaczną, jeśli nie wprost przewrotną i pokrętną interpretacją nauczania Jana Pawła II. Sam Jarosław Gowin pisze wszak, iż zacytowane przez niego słowa Papieża – „jak głosi fama” zostały napisane: „jako komentarz do dramatycznych sporów, które toczyły się w Polsce na początku lat 90. Konkretnie zaś przytoczony przez sen. Gowina fragment papieskiego nauczania zdaje się odwoływać do zaistniałej, podczas głosowania w 1993 r. , w polskim parlamencie ustawy antyaborcyjnej, sytuacji polegającej na tym, iż większość posłów odrzuciła pomysł całkowitej delegalizacji zabijania nienarodzonych. Wówczas to sejmowa większość głosowała nad poprawkami mającymi mniej lub bardziej osłabić planowany zakaz aborcji. Akceptację większości posłów znalazły przepisy przewidujące, iż aborcyjne morderstwa będą bezkarne w wypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki, gdy poczęte dziecko jest kalekie, albo też ciąża jest owocem przestępstwa. Ostatecznie więc przed parlamentarzystami optującymi za rozwiązaniami prawnymi chroniącymi życie w znacznie szerszym stopniu, stanął dylemat: głosować za ustawą dopuszczającą aborcję w trzech wyżej wymienionych skrajnych sytuacjach czy też opowiedzieć się przeciw niej mając przy tym świadomość, iż nie da się przekonać ustawowej większości do bardziej pełnego zakazu mordowania dzieci poczętych. Jan Paweł II przyznał rację głosowaniu za częściową delegalizacją przerywania ciąży, w przypadku gdy próba bardziej szerokiego zakazu aborcji skończyła się niepowodzeniem. Papież zastrzegł przy tym, iż w ten sposób: „nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów”. Inaczej mówiąc: nie popiera się tym samym częściowej legalności przerywania ciąży, a jedynie wspiera próbę delegalizacji wielu morderstw, tolerując przy tym istnienie przepisów, które wciąż godzą się na aborcję w pewnych wypadkach.

Odwracanie kota ogonem

Senator Gowin w tej wypowiedzi Jana Pawła II próbuje szukać teologicznego alibi dla przeciwstawiania się próbom rozszerzania prawnej obrony życia poczętego. Taki bowiem charakter mają działania przywoływanych przez Autora: Marii, Lecha i Jarosława Kaczyńskich, Donalda Tuska czy też Moniki Olejnik. Obecnie walka nie toczy się wszakże o zwiększenie legalności aborcji, ale o wzmocnienie aktualnie obowiązującego zakazu aborcji, a w dalszej perspektywie objęcie prawną ochroną większej ilości nienarodzonych dzieci. Przeciw temu oponują wyżej wymienieni. W zamian za to dostają oni od Gowina laurkę ortodoksyjności i pełnej zgodności z nauczaniem Kościoła. Jednak zarówno kontekst cytowanych przez sen. Gowina słów Papieża, jak i najbardziej elementarne zasady zdrowego rozsądku nakazują nazwać taką interpretację przysłowiowym „odwracaniem kota ogonem”. Jan Paweł II nie wystawił bowiem imprimatur opozycji względem zwiększenia zasięgi delegalizacji prenatalnego dzieciobójstwa. Uznał jedynie za moralnie słuszne wpieranie inicjatyw prawnych poszerzających obszar nielegalności aborcji, w sytuacji, gdy próba całkowitego zakazu zabijania dzieci poczętych skończyła się niepowodzeniem. Papież nie pozostawił także wątpliwości co do tego, iż katolickie nauczanie moralne uważa prawo zezwalające na przerywanie ciąży w jakiejkolwiek sytuacji za „niesprawiedliwe”, „ radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym”, „całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej i „szkodliwe”. Jan Paweł II stwierdził również, iż „nie wolno nigdy uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej prawu dopuszczającemu przerywanie ciąży”.

Jasność czy dwuznaczności?

Jeszcze istotniejsze w kontekście omawianej sprawy jest stwierdzenie Papieża, iż polityk „:udzielający poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków " winien w sposób „absolutny”, „jasny” i „znany wszystkim sprzeciwiać się aborcji”. Gdyby wychwalani przez sen. Gowina przeciwnicy poszerzania zakazu zabijania nienarodzonych formułowali swe stanowisko w ten sposób: „Uważamy, iż celem do którego należy zmierzać jest likwidacja wszelkich wyjątków od prawnej ochrony życia poczętego. Sądzimy jednak, iż w obecnej sytuacji należy poczekać z pełną delegalizacją przerywania ciąży, albowiem społeczna świadomość jeszcze do tego nie dojrzała”, to moglibyśmy dyskutować czy ów pogląd mieści się w ramach katolickiej nauki moralnej. W przypadku przywoływanych przez p. Gowina osób, trudno byłoby znaleźć deklaracje mówiące, iż zdrowym i normalnym stanem prawnym jest zakaz każdego z prenatalnych morderstw. Jeżeli już to ich wypowiedzi wskazują na coś odwrotnego. Donald Tusk w wywiadzie dla pisma „Ozon” (lato 2005) stwierdził np.: „ jako polityk odpowiadam otwarcie: prawo, które obecnie mamy w Polsce, jest dobre”. Jarosław Kaczyński z kolei, w swej słynnej wypowiedzi z marca b. roku deklaruje, iż „nie wyobraża sobie sytuacji, w której państwo zmuszałoby zgwałconą 13-latkę do urodzenia dziecka” – wniosek jest więc jasny: aborcja w przypadku zgwałcenia powinna być bezkarna. Prezydent Lech Kaczyński co najmniej od kampanii wyborczej 2005 r. wielokrotnie powtarzał, że zawetuje każdą próbę „zaostrzenia” zakazu aborcji, nie dodając przy tym bynajmniej, iż uważa za normalny i dobrą sytuację, w której każde przerwanie ciąży jest nielegalne. Poglądów Moniki Olejnik na omawianą kwestię bliżej wprawdzie nie znam, ale jej sprzeczne z katolicką nauką moralną przekonania odnośnie innych spraw moralnych, tj. pornografia i homoseksualizm, nie pozwalają mi żywić w tej sprawie zbytniego optymizmu. Jarosław Gowin, w swym opublikowanym na łamach „Rzeczpospolitej” tekście wydaje się być bliski poglądowi, dającemu się streścić w słowach: „Całkowity zakaz aborcji – Tak, ale jeszcze nie teraz”. Ten sam Jarosław Gowin zaledwie 8 dni przed swą publikacją w „Rzeczpospolitej”, bo 11. 03. b. roku, na łamach nadawanej w radiu „Zet” audycji pt. „Siódmy dzień tygodnia” stwierdził jednak, iż likwidacja istniejących obecnie wyjątków od zakazu mordowania nienarodzonych wydaje mu się nie tylko „nierealistyczne społecznie”, ale również „dyskusyjne moralnie”. Cokolwiek byśmy więc nie powiedzieli, ale protestowanie przeciw wzmocnieniu i rozszerzaniu prawnej ochrony życia połączone z określaniem mianem „dobrego” prawa zezwalającego na co poniektóre aborcje oraz zapewnieniami, iż zakaz zabicia dziecka poczętego z gwałtu jest „nie do wyobrażenia”, albo „choćby dyskusyjny moralnie” nie może być nazwane „jasnym”, „absolutnym” i „znanym wszystkim” sprzeciwem względem przerywania ciąży. W najlepszym wypadku możemy tu mówić o „dwuznacznym”, „niejasnym” i „pokrętnym” stosunku do kwestii prawnej ochrony życia nienarodzonych.

do góry